Przeglądasz archiwum Marzec, 2012 .
Wyświetlam 1 notkę

O literaturze przy okazji imienin Krystyny – wspomnienia i refleksje

  • Napisane 22 marca 2012 o 15:16

***************
***

Powyższe zdjęcie przedstawia okładkę pewnej książki, którą odszukałam niedawno
w zbiorach księgarni wysyłkowej i bardzo mnie jej widok ucieszył. A dlaczego ?
   Z racji imienin Krystyny w tych dniach pomyślałam o książkach związanych z tym bardzo popularnym żeńskim imieniem i przypomniałam sobie te dwie, które podobały mi się
ogromnie w latach, gdy byłam jeszcze kompletną  małolatą. I jedna z nich to właśnie
ta : ” Krysia Bezimienna „- której tytuł pozostał na zawsze w mej pamięci, nieco gorzej
ze szczegółami, pełnej tajemnic , fabuły na tle historii Polski, a nazwisko autorki
( autorki – kobiety, tego byłam pewna ), niestety,  nie chciało się przypomnieć…
Chociaż kojarzyła mi się także z autorstwem innej  znanej książki ( nawet
 zekranizowanej i to z rolą  debiutancką małego jeszcze Marka Kondrata )
pod tytułem : ” Historia żółtej ciżemki „. Na szczęście odpowiedź znalazłam
dzięki Netowi i może już będę teraz pamiętać, że to Antonina Domańska, a tym bardziej,
 że  żyła w Krakowie ( stąd też miejsce akcji w jej uroczych książkach, bo jeszcze napisała
” Paziowie króla Zygmunta ” – a ja bym taki tytuł przypisywała teraz, jak nic,
Kraszewskiemu, choć też chyba i tę  powieść czytałam w dzieciństwie )  -  a także jej 
 grób znajduje się na Cmentarzu Rakowickim. Ale Ta powieść  ” Krysia Bezimienna ” podobała mi się najbardziej z powodu właśnie jakiejś romantyczności i tajemniczości
losów  bohaterki – dziewczynki niewiadomego pochodzenia.
I na pewno wszystkie  wymienione tu książki A.Domańskiej były jak najbardziej
odpowiednimi lekturami dla dziewczynki w młodszym wieku szkolnym , gdy je
 czytałam. Czego również NA PEWNO nie można powiedzieć o innej bardzo znanej
 i nawet wybitnej w skali światowej książce pt. : ” Krystyna córka Lavransa  ” – norweskiej  pisarki – Sigrid Undset.
Stanowczo za wcześnie  dorwałam się do czytania tej powieści,  bo to jednak nie jest
odpowiednia lektura dla 10-letniej dziewczynki, choć
wspomnienie tego wielkiego przeżycia, tych silnych emocji przy czytaniu jest niezatarte do dziś …  Wprawdzie ponownie czytałam tę powieść już w dojrzałym wieku 
 i sądzę, że dopiero wtedy byłam w stanie docenić i ogarnąć należycie jej wszystkie walory
i znaczenie w literaturze, bo przy tej pierwszej lekturze odebrałam ją przede wszystkim
jako fascynujący ROMANS i z wypiekami na twarzy śledziłam… głównie postać
Erlenda, kochając się w nim…razem z tytułową Krystyną
Zamarzyłam też po raz pierwszy o zobaczeniu  Norwegii, a sama nazwa „ fiord”
już była porywająca …po prostu piękny wyraz.

******************


  • RSS