Wyświetlam 1 - 10 z 170 notek

Jesień – przyszedł na nią czas

  • Napisane 9 października 2012 o 22:51
jesień na drzewach

Normalnie – zgodnie z kalendarzem i naturą – ” minął SIERPIEŃ, minął WRZESIEŃ…itd.” ( kłania się , wydobyta z pamięci piosenka – ” Adio, pomidory „, trochę już nieaktualna, bo pomidory mamy teraz cały roczek…wprawdzie trochę nie takie, nie takie, ale są ). Kolorystycznie jest jeszcze ładnie na dworze – liście, kasztany itp. – tylko zbyt zimno jakoś tak nagle …i ” kaloryfer parzy, już zaczęli grzać ” ( inna piosenka się kłania…sprzed lat ). A zatem – ” nie bójmy się jesieni ” ( z jeszcze innej piosenki ) i włosy sobie pomalujmy na kolor kasztanowy – w myśl…

Ostatnie dni lata

  • Napisane 15 września 2012 o 23:35
pożegnanie z morzem

Już wrzesień, dzieci i młodzież od nowa w szkolnych murach – w nowych szkołach, w kolejnych klasach. Niektórzy dorośli ( czyli poza wiekiem szkolnym ) jeszcze mogą SPACEROWAĆ po plażach, leśnych drogach czy górskich szlakach, jeśli w tym czasie przypadły im urlopy od pracy i wyjechali gdzieś po kontakty z przyrodą – a nie chcieli mieć upałów pełni lata i tłumów wakacyjnych wokoło. Moja krakowska rodzinka już osiadła po wakacyjnych wojażach, bo wnuczęta moje do szkół – a to do II kl. podstawówki, a to do II – ale w liceum. I niech im ten rok szkolny nie przyniesie zbyt…

Melduję tym razem, że zmagam się z tą blogosferą

  • Napisane 15 września 2012 o 01:05
634033071883196230

Zmagam się – nie mogę stworzyć sobie jakiegoś wizualnego oblicza, awataru , ikony – czy czego tam, aby jakoś wyglądać, gdy napiszę u kogoś komentarz. A miałam przedtem takie ładne zdjęcie KWOKI, które widniało także na marginesie nad linkami, a teraz NIE MA… Próbuję wstawić w ten WPIS ( notką to nazywałam poprzednio ) JAKIEŚ ZDJĘCIE, ale na razie BEZ SKUTKU … i tylko kupka SMUTKU. I to tyle na dziś…

Melduję się po przeprowadzce… w nowej szatce

  • Napisane 14 września 2012 o 02:11

Ko- ko – ko z kokpitu – kłaniam się ZNAJOMYM z dawnego bloga pl. Jeśli też TU zostali i siedzą w swoich kokpitach ( dziwnie mnie bawi to określenie, na razie – w końcu przywyknę ). Gdyby KTOŚ tu zajrzał, to BARDZO SIĘ UCIESZĘ ! :)

I to by było na tyle… na początek… na DOBBRY początek ! ;)

Bardzo smutne zdjęcie…

  • Napisane 6 czerwca 2012 o 15:08

 
  Kiedyś znalazłam gdzieś… w Necie czyjeś zdjęcie ( fotomontaż, zapewne ) , które  bardzo mnie poruszyło
 swą wymową i adekwatnym tytułem: ” Niechciane „. A tak niedawno był Dzień Dziecka – jak zwykle 1 czerwca
  i takie zdjęcie to niewątpliwy zgrzyt wobec tego , z zasady, radosnego dnia.
  Już kilka dni temu mnie też było niewesoło, bo napisałam dość długą notkę a’propos, zamieszczając także
  to zdjęcie …i niestety do tej pory ta  notka nie została opublikowana. Mimo pozytywnego komunikatu od admina
  z zastrzeżeniem  pewnego opóźnienia… ale to już nie jest OPÓŹNIENIE – to ZAGUBIENIE! A z jakiego powodu -
  pytam naiwnie…i gdzie się odwoływać ? Tym razem próbuję

PONOWNIE i ZOBACZYMY…?

NADCHODZI MAJ – w przyrodzie raj…

  • Napisane 30 kwietnia 2012 o 02:16

Soczysta zieleń młodych liści – nawet na tak  niepięknych drzewach jak ponure
 topole … za moimi oknami

Wiosenny widok z balkonu na V piętrze – oto fragment mojej ulicy, mojej - ale zarazem
Stanisława Wyspiańskiego. Zaszczytna nazwa ulicy w porównaniu z  poprzednimi adresami, na lub przy:
ul. Świętokrzyskiej ( przez pewien czas jako - 7 Listopada ),  Łaskiej ( w pewnym okresie gen.Żukowa i niektórzy,
 nie zauważając tej szarży, mawiali , że mieszkają na  Żukowej : D ). Ach, pardon, przecież mieszkałam, wprawdzie krótko, ale  przy ul. M.Konopnickiej – i to nawet  kolejna równoległa , bardzo długa ulica…Bo Wyspiańskiego
 to natomiast bardzo krótka uliczka ( i  jeszcze  trochę nowa, a obok jeszcze nowsza – z nowymi
wieżowcami  – pod wezwaniem innego poety, ul.Wł.Broniewskiego ). To jest widok w prawo do rogu prostopadłej
ulicy M.Curie – Skłodowskiej, a na następnym zdjęciu będzie spojrzenie w lewo, w kierunku
skrzyżowania z samą główną ulicą mojego miasta – czyli Zamkową ( po wojnie nazwaną  – ul.  Armii
Czerwonej, a na dalszym odcinku właśnie wspomnianego gen.Żukowa – wiadomo WYZWOLICIELE )

Ze zdjęcia widać, że bliżej do rogu z ul.Zamkową, bo też blok ( wieżowiec ), w którym mieszkam już 12.rok
( a dopiero się TU przeprowadzałam…  zleciało…), ten blok ma nr 1.
Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale z aparatu w telefoniku… Wiosnę jednak widać, a o to właśnie chodziło…

Wiosna AD 2012 w mieście Łodzi…

  • Napisane 20 kwietnia 2012 o 15:01


Tegoroczna wiosna – późna i kapryśna, ale przyroda i tak robi, co może – a w Ło
dzi, na przykład, zakwitły bujnie błękitne małe kwiatki – cebulice syberyjskie.
Szczególnie występują te kwiatki w parku im.Klepacza ( nota bene biskupa łódzkiego ),
w rejonie budynków Politechniki, łącznie z samym Rektoratem PŁ – od jakiegoś
 czasu ulokowanym w zabytkowej pofabrykanckiej willi. Często tam bywa, w tych stronach,
moja Przyjaciółka – dawna studentka tej uczelni, a obecnie Uniwersytetu III Wieku
 .

A to właśnie piękne zdjęcie willi - siedziby Rektoratu – z aparatu mej Przyjaciółki

Święta z kolorowymi jajkami – AD 2012

  • Napisane 5 kwietnia 2012 o 02:21

 
  Zewsząd słychać życzeniową frazę, klasyczne i tradycyjne „Wesołych Świąt „, często wzbogaconych słowami-
  ” pogodnych”, a przede wszystkim ” zdrowych ” . Bo też  już Wielki Tydzień, szkoły zawieszają działalność na tzw. ferie świąteczne – Wielkanoc za pasem, choć wiosna jakaś słabowita i pewno  nie będą zbyt pogodne tegoroczne
  wiosenne święta.
 Z tejże okazji zamieszczam poniżej  okolicznościowy obrazek, czyli kartkę o tematyce wielkanocno  – wiosennej
  z POZDROWIENIAMI dla ewentualnych  gości na blogu.


   

O literaturze przy okazji imienin Krystyny – wspomnienia i refleksje

  • Napisane 22 marca 2012 o 15:16

***************
***

Powyższe zdjęcie przedstawia okładkę pewnej książki, którą odszukałam niedawno
w zbiorach księgarni wysyłkowej i bardzo mnie jej widok ucieszył. A dlaczego ?
   Z racji imienin Krystyny w tych dniach pomyślałam o książkach związanych z tym bardzo popularnym żeńskim imieniem i przypomniałam sobie te dwie, które podobały mi się
ogromnie w latach, gdy byłam jeszcze kompletną  małolatą. I jedna z nich to właśnie
ta : ” Krysia Bezimienna „- której tytuł pozostał na zawsze w mej pamięci, nieco gorzej
ze szczegółami, pełnej tajemnic , fabuły na tle historii Polski, a nazwisko autorki
( autorki – kobiety, tego byłam pewna ), niestety,  nie chciało się przypomnieć…
Chociaż kojarzyła mi się także z autorstwem innej  znanej książki ( nawet
 zekranizowanej i to z rolą  debiutancką małego jeszcze Marka Kondrata )
pod tytułem : ” Historia żółtej ciżemki „. Na szczęście odpowiedź znalazłam
dzięki Netowi i może już będę teraz pamiętać, że to Antonina Domańska, a tym bardziej,
 że  żyła w Krakowie ( stąd też miejsce akcji w jej uroczych książkach, bo jeszcze napisała
” Paziowie króla Zygmunta ” – a ja bym taki tytuł przypisywała teraz, jak nic,
Kraszewskiemu, choć też chyba i tę  powieść czytałam w dzieciństwie )  -  a także jej 
 grób znajduje się na Cmentarzu Rakowickim. Ale Ta powieść  ” Krysia Bezimienna ” podobała mi się najbardziej z powodu właśnie jakiejś romantyczności i tajemniczości
losów  bohaterki – dziewczynki niewiadomego pochodzenia.
I na pewno wszystkie  wymienione tu książki A.Domańskiej były jak najbardziej
odpowiednimi lekturami dla dziewczynki w młodszym wieku szkolnym , gdy je
 czytałam. Czego również NA PEWNO nie można powiedzieć o innej bardzo znanej
 i nawet wybitnej w skali światowej książce pt. : ” Krystyna córka Lavransa  ” – norweskiej  pisarki – Sigrid Undset.
Stanowczo za wcześnie  dorwałam się do czytania tej powieści,  bo to jednak nie jest
odpowiednia lektura dla 10-letniej dziewczynki, choć
wspomnienie tego wielkiego przeżycia, tych silnych emocji przy czytaniu jest niezatarte do dziś …  Wprawdzie ponownie czytałam tę powieść już w dojrzałym wieku 
 i sądzę, że dopiero wtedy byłam w stanie docenić i ogarnąć należycie jej wszystkie walory
i znaczenie w literaturze, bo przy tej pierwszej lekturze odebrałam ją przede wszystkim
jako fascynujący ROMANS i z wypiekami na twarzy śledziłam… głównie postać
Erlenda, kochając się w nim…razem z tytułową Krystyną
Zamarzyłam też po raz pierwszy o zobaczeniu  Norwegii, a sama nazwa „ fiord”
już była porywająca …po prostu piękny wyraz.

******************

ANEKS do poprzedniej notki

  • Napisane 24 lutego 2012 o 14:23

 
   W uzupełnieniu do poprzedniej notki :
   
                         

   Oto książka, która ukryta została za innymi tytułami…


  • RSS